Komentarze Rady Naukowej PTP

Komentarz Prof. dr hab. Dariusza Dolińskiego, członka Rady Naukowej PTP, w sprawie aktualnie procedowanych regulacji prawnych istotnych dla zawodu psychologa

O pracach nad Ustawą o zawodzie psychologa usłyszałem po raz pierwszy podczas swoich studiów na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Pokazuje to jak długo i jak skutecznie ta, zdawałoby się niezbyt skomplikowana, sprawa jest ciągle odraczana. Mam wrażenie, że głównym problemem są sprzeczne interesy różnych środowisk, w tym środowisk, które z prawdziwą psychologią mają niewiele wspólnego, ale które z niepojętych dla mnie powodów mają znaczący głos w tej dyspucie. W kwestii Ustawy o zawodzie psychoterapeuty moja orientacja jest mniejsza, ale nie mam wątpliwości, że warunkiem koniecznym (choć niewystarczającym) do pełnienia takiej roli jest ukończenie 5-letnich studiów psychologicznych lub też studiów medycznych ze specjalnością z psychiatrii. 

Niejako w tle prac nad wspomnianymi Ustawami toczą się dyskusje dotyczące standardów kształcenia studentów. Często kwestie te uważane są za mniej ważne od uregulowania ustawowego statusu psychologa i psychoterapeuty. Pogląd taki uważam za skrajnie błędny, a nawet niebezpieczny. Ustawy o zawodzie psychologa i psychoterapeuty same w sobie nie zlikwidują patologii, z którą mamy obecnie do czynienia. Pojawia się bowiem fundamentalne pytanie: kim będzie psycholog, którego Ustawa ma dotyczyć?  Nie ulega dla mnie wątpliwości, że powinien być wszechstronnie wykształconą osobą, posiadającą wiedzę z różnych subdyscyplin psychologii. Aby tak było, niezbędne jest kształcenie uniwersyteckie – kursy prowadzone w cyklu 5-letnim (lub w formacie 3+2) przez kompetentnych naukowców. Nie bagatelizuję aspektu praktycznego, uczenia się rzemiosła psychologicznego. Ale powinno mieć to miejsce albo po studiach, albo w ich trakcie. Kształcenie praktyczne nie może być ZAMIAST kształcenia akademickiego. Tak się niestety dziś często dzieje. Polska dotknięta jest chorobą ogromnej liczby byle jakich studiów psychologicznych. Tak zwany profil praktyczny stał się furtką pozwalająca uruchamiać studia właściwie bez kadry akademickiej. W wielu uczelniach w kadrze nie ma ani jednego psychologa, legitymizującego się habilitacją (a i doktorzy psychologii zdarzają się sporadycznie). Studentów psychologii uczą bardzo często pedagodzy i filozofowie, a nawet samozwańczy coachowie, czy „mędrcy”. Wbrew stereotypom dotyczy to nie tylko uczelni prywatnych, takie patologie mają miejsce także na uczelniach państwowych. Ambicją rektorów, dziekanów czy władz miejskich jest bowiem uruchomienie studiów na bardzo modnym kierunku, jakim jest psychologia. Bez odejścia od tzw. profilu praktycznego, będącego, niemal bezwyjątkowo, fikcją kształcenia, nie sposób tej patologii zlikwidować.  

Podsumowując, uważam, że uregulowania prawne dotyczące naszego środowiska powinny być traktowane „pakietowo”. Bez uporządkowania standardów kształcenia studentów psychologii, Ustawa o zawodzie psychologa będzie skrajnie wadliwa. Będzie bowiem dawać prawo do pełnienia tego zawodu ludziom fatalnie wykształconym przez zupełnie niekompetentne osoby. 

Prof. dr hab. Dariusz Doliński
Uniwersytet SWPS
Wydział Psychologii we Wrocławiu

Zobacz dokument

 


 

Komentarz dr hab. Beaty Krzywosz-Rynkiewicz, prof. UWM, członkini Rady Naukowej PTP, w sprawie aktualnie procedowanych regulacji prawnych istotnych dla zawodu psychologa

Projekt ustawy o zawodzie psychoterapeuty – oddzielony od psychologii i medycyny – budzi poważne zastrzeżenia. Brak odniesień do evidence-based practice, dowolność wykształcenia, a także dualizm systemowy (dwa samorządy, podwójne regulacje) zagrażają jakości świadczeń godząc tym samym w dobro pacjenta. Psychoterapia powinna pozostać zaawansowaną formą pracy psychologa, rozwijaną w ramach ustawicznego kształcenia, pod nadzorem samorządu psychologów. To zgodne zarówno z międzynarodowymi standardami, jak i logiką systemu ochrony zdrowia. W imię odpowiedzialności za standardy akademickie i praktykę zawodu apeluję o ujednolicenie regulacji oraz oparte na wiedzy naukowej, spójne rozwiązania prawne

Dr hab. Beata Krzywosz-Rynkiewicz, prof. UWM 
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie 
Członkini Rady European Federation of Psychologists’ Associations (EFPA) 
Sekretarz Generalna European Association of Developmental Psychology (EADP) 

 


 

Komentarz prof. dr hab. Beaty Pastwy-Wojciechowskiej, członkini Rady Naukowej PTP, w sprawie aktualnie procedowanych regulacji prawnych istotnych dla zawodu psychologa

Ustawa o zawodzie psychologa, jak i ustawa o zawodzie psychoterapeuty są próbą uregulowania zawodu wykonywanego przez coraz liczniejszą grupę osób, jednak kilka elementów wymaga krytycznego komentarza. Moje uwagi dotyczą:

  1. Kształcenia psychologów
    Niestety napatrzyłam się na wiele nieprawidłowości w powoływaniu kierunku psychologia i uważam, że powinniśmy realizować wyłącznie studia 5-letnie jednolite i zgodnie z ustawą. I tak, zgodnie z art. 68 ust. 1 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, programy studiów przygotowujących do wykonywania zawodów, o których mowa w tym przepisie, muszą zawierać pełny zakres ogólnych i szczegółowych efektów uczenia się, określonych w standardach kształcenia. Te standardy są z kolei zawarte w rozporządzeniach wydanych na podstawie art. 68 ust. 3 tej ustawy. Innymi słowy oznacza to, że programy studiów muszą być zgodne z wymaganiami określonymi w przepisach dotyczących konkretnych zawodów, aby zapewnić odpowiednie przygotowanie studentów do ich przyszłej pracy. To, co mogę zaobserwować na poziomie oceny powoływania kierunku psychologia czy realizacji zajęć na już istniejących kierunkach, to wielka dowolność w kształceniu i realizowaniu treści kształcenia psychologów oraz osób, które te treści realizują. Brak jasno określonych podstaw kształcenia, które są fundamentalne dla uzyskiwanej wiedzy i nabywanych umiejętności i kompetencji, sprawia, że mamy absolwentów, którzy mają pokawałkowaną, by nie rzec poszatkowaną wiedzę w obszarze psychologii. Tym samym, podstawą jest określenie, czym jest psychologia i jaka jest wizja jej realizacji.

    Ustawa z dnia 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, w art. 68 mówi: “W programach studiów przygotowujących do wykonywania zawodów: lekarza, lekarza dentysty, farmaceuty, pielęgniarki, położnej, diagnosty laboratoryjnego, fizjoterapeuty, ratownika medycznego, lekarza weterynarii, architekta, nauczyciela – uwzględnia się standardy kształcenia”.

    Powstaje zatem pytanie, dlaczego nie dotyczy to studentów psychologii. (!!!)
    W mojej ocenie przekłada się to nie tylko na zakres i jakość wykonywania czynności zawodowych psychologów, ale także na ich kształcenie zawodowe np. specjalizacyjne. Kształcenie powinno odbywać się w oparciu o osoby posiadające właściwe wykształcenie powiązane z dorobkiem naukowym i zawodowym.
     
  2. Nadużycia terminologiczne w nazewnictwie kierunków studiów z członem „psycho”
    Niedopuszczalne ze względu na „popularność” psychologii jest tworzenie kierunków z nazwą „psycho”, np. psychopedagogika czy psychokryminalistyka, co daje kandydatom na nie czy wręcz osobom je kończącym fałszywe przekonanie, że są psychologami. Wykorzystywanie nazwy „psycho” w zawodzie bardzo mnie razi i w związku z tym uważam, że powinna ona być zarezerwowana dla psychologów i psychiatrów.
     
  3. Wysokich kosztów szkoleń
    Odbywanie szkoleń specjalizacyjnych wiąże się nadal z wysokimi kosztami, jakie psycholodzy muszą ponosić, co sprawia, że pogłębianie wiedzy obarczone jest utrudnieniami z jakimi muszą się mierzyć.
     
  4. Potrzeby standaryzacji diagnozy: znaczenie naukowego przygotowania w kształceniu psychoterapeutów
    Kształcenie w zakresie psychoterapii powinno odbywać się przez osoby, które mają konkretną naukową wiedzę, przekładającą się na profesjonalne działania w tym obszarze, natomiast szeroki wachlarz osób z bazowym wykształceniem kierunkowym nie pozwala na wypracowanie modelu „diagnozy psychoterapeutycznej”, który pozwalałby na uspójnienie podejść teoretycznych i metodologicznych. Jeżeli odniesiemy się do pojęcia konceptualizacji problemu osoby poddawanej oddziaływaniom psychoterapeutycznym, to muszą one uwzględniać nie tylko założenia poszczególnych nurtów/modalności terapeutycznych, ale także wynikające z wykształcenia kierunkowego możliwości dokonywania takiego procesu, co powinno znaleźć odzwierciedlenie właśnie w tym procesie.
     
  5. Definicji psychoterapii 
    Ustawa o zawodzie psychoterapeuty przewiduje bardzo szeroki zakres sposobu pojmowania tego, czym jest psychoterapia - od działań o charakterze leczniczym (terapeutycznym), po aktywności o charakterze prewencyjnym, profilaktycznym lub coachingowym. W mojej ocenie psychoterapia powinna być utożsamiana z działaniami leczniczymi, a nie szerokiego spektrum działań znajdujących się pod parasolem „psycho”. Tym samym będzie to utrudniać ocenę, co mieści się w granicach normy, a co znajduje się poza nimi, będzie utrudniać ocenę adekwatności w kontekście odpowiedzialności zawodowej, ale też prawnej prowadzonych działań.

Prof. dr hab. Beata Pastwa-Wojciechowska
Kierownik Zakładu Psychologii Osobowości i Psychologii Sądowej
Członek Zespołu Pedagogiki Resocjalizacyjnej KNP PAN
Head of the Department of Personality Psychology and Forensic Psychology 
Editor-in-Chief Current Issues in Personality Psychology

Zobacz dokument

 


 

Komentarz dr hab. Krzysztofa Kaniastego, prof. Instytutu Psychologii PAN, członka Rady Naukowej PTP, w sprawie aktualnie procedowanych regulacji prawnych istotnych dla zawodu psychologa

Udzielanie skutecznego wsparcia społecznego z pewnością nie jest łatwe i wymaga wielu kompetencji, jednak nie jest tym samym co psychoterapia. Prowadzenie psychoterapii wymaga solidnego oparcia w gruntownej znajomości teorii psychologicznych, metodologii pozwalającej weryfikować hipotezy oraz umiejętności rzetelnej oceny wyników badań empirycznych. Bez tych filarów nie sposób odpowiedzialnie oceniać, selekcjonować ani modyfikować praktyk udzielania pomocy stosownie do indywidualnych potrzeb osób, które obdarzają nas swoim zaufaniem. Psychoterapia pozbawiona naukowej podstawy psychologii przypomina most zbudowany wyłącznie z intuicji i dobrych intencji — może budzić szacunek i nadzieję, lecz pozostaje konstrukcją niepewną i potencjalnie niebezpieczną w użytkowaniu.

Dr hab. Krzysztof Kaniasty, prof. Instytutu Psychologii PAN 
Instytut Psychologii Polskiej Akademii Nauk
Distinguished University Professor (Emeritus), Department of Psychology, Indiana University of Pennsylvania, USA

 


 

Komentarz Prof. dr hab. Bogdana Zawadzkiego, członka Rady Naukowej PTP, w sprawie aktualnie procedowanych regulacji prawnych istotnych dla zawodu psychologa

Klechdy polskie w dyskusji nad ustawą o psychoterapii

Początkowo chciałem użyć określenia mity, na wzór mitów greckich, ale mity greckie przekazywały prawdę o ludzkim losie i dramatycznych meandrach życia człowieka. W przeciwieństwie do nich jednak w aktualnie toczącej się dyskusji wokół ustawy o psychoterapii wypowiedzi jej twórców i zwolenników są jedynie zbiorem baśniowych argumentów, bez odwołania się do faktycznego stanu rzeczy oraz bez głębszej refleksji nad konsekwencjami społecznymi uregulowań prawnych.

Faktycznie służą one jedynie zaciemnieniu sprawy, kreowaniu fałszywej rzeczywistości w celu ochrony i konserwacji własnych interesów, kosztem korzyści szerszej społeczności. Co ciekawe, używa się w nich wszystkich chwytów erystycznych rodem z Schopenhauera i aktywnie wykorzystuje „mechanizmy obronne”, takie jak reakcja upozorowana, racjonalizacja czy projekcja (nie pretenduję do sformułowania wyczerpującej listy) do zwiększenia wpływu społecznego. Innym interesującym zjawiskiem jest to, że w procesie dekonstrukcji zawodu psychologa i ograniczenia uprawnień psychologów do wykonywania zawodu aktywnie uczestniczą sami psychologowie, także nauczyciele akademiccy. W pewnym sensie jesteśmy ofiarami własnego sukcesu, zważywszy postęp jaki dokonał się w polskiej psychologii i niesłabnącą od lat popularność tego kierunku studiów. To jednak, że inne grupy zawodowe chcą skorzystać z tego sukcesu (i wynikających z niego oczywistych owoców finansowych) jest nawet zrozumiałe, ale postawa samych psychologów jest już chyba przejawem „syndromu sztokholmskiego” (żeby pominąć interpretacje psychoanalityczne). Jakie zatem baśniowe opowieści pojawiają się w tej dyskusji?

Klechda pierwsza: „wszystkie rodzaje psychoterapii mają jednakową skuteczność, a zwolennicy CBT w istocie działają w osobistym interesie jedynie ‘słusznej’ psychoterapii, czyli CBT”. Teza ta jest fałszywa i zwodnicza, ponieważ od początku tej dyskusji główny argument zwolenników CBT (czyli nurtu poznawczo-behawioralnego) dotyczył konieczności oferowania pacjentom z zaburzeniami psychicznymi form terapii o empirycznie wykazanej skuteczności. Nikt nie negował wielowątkowości psychoterapii, ani możliwej przydatności różnych nurtów czy też skuteczności różnych podejść w udzielaniu szeroko rozumianej pomocy psychologicznej. Jednak przy braku szerszych danych porównawczych oraz wynikach wskazujących nie tylko na nieskuteczność, ale niekiedy wręcz szkodliwość różnych oddziaływań psychologicznych, które w założeniu były nawet bardzo obiecujące (przypomnijmy - tak jak istnieje pojęcie „bona fide therapies”, tak też istnieje lista „mala fide treatments”), argumentacja za CBT wydawała się w pełni uzasadniona. Obecnie sytuacja jest daleko niesymetryczna – z jednej strony mamy wręcz tysiące badań, replikacje w różnych krajach i grupach zaburzeń oraz stosowne metaanalizy, z drugiej – kilkanaście rozproszonych pod względem klinicznym i metodologicznym studiów. Ciężar empirycznego dowodu skuteczności podejść spoza CBT spoczywał na ich zwolennikach, a teraz z powodu lat zaniedbań badawczych i słabej bazy empirycznej czyni się z „wady cnotę”. Rzeczowa argumentacja oraz odpowiednia analiza dowodowa (wraz z wymaganą replikacją wyników) zastępowana jest kreowaniem baśniowego obrazu o istniejących już szerokich danych naukowych czy o badaniach, które są planowane, a które mają udowodnić (sic!) skuteczność różnych podejść. Gorzej, że argumentacja ta powielana jest przez osoby reprezentujące środowisko naukowe, a jako że bazuje tylko na opiniach, a nie faktycznym stanie rzeczy, wygląda na żywcem wyjętą z „Chłopów”: „ja wójt wama mówię, to wierzcie”.

Klechda druga: „nie chodzi o to, które podejście terapeutyczne ma większą skuteczność (na marginesie powiedziałbym, że właśnie o to chodzi), ale przede wszystkim o to, że ustawa zwiększa dostępność psychoterapii dla pacjentów i wskutek tego ich bezpieczeństwo”. Niestety jest to przejaw myślenia życzeniowego - zapisy ustawy o psychoterapii faktycznie zwiększają dostępność jedynie do nieadekwatnej psychoterapii, a ograniczają prawa pacjentów do terapii skutecznej i zalecanej dla ich problemów psychicznych, na co zwracały uwagę sformułowane opinie prawne, jak też opinie Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk czy Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej. I tutaj refleksja: coraz częściej obserwujemy tendencję do deregulowania – pełna zgoda jeśli chodzi o zmniejszenie proceduralne obciążeń administracyjnych. Jaki jednak sens ma działanie odwrotne - wprowadzanie prawa, które w zamierzeniu przyjmie formę rozregulowywania standardów kształcenia i fachowości?

Klechda trzecia: „konieczna jest regulacja ustawowa rynku usług psychoterapeutycznych” - z taką tezą można byłoby się zgodzić, gdyby nie zasadnicze wady prawne ustawy, w tym leżąca u jej podstaw filozofia rozregulowania tego rynku przez szerokie zwiększenie nie tyle dostępu pacjentów do psychoterapii, ale faktycznie dostępu niespecjalistów do pacjentów. W przedstawianej zwykle argumentacji też jest pewna substancjalna sprzeczność – narzekamy na obecną jakość usług terapeutycznych, ale przecież osoby o przygotowaniu poza-psychologicznym czy psychiatrycznym już działają - choć co prawda są w mniejszości. W jakim mechanizmie proponowane w ustawie poszerzenie o kolejne osoby o niespecjalistycznym przygotowaniu miałoby tę jakość poprawić? Narzekamy na jakość kształcenia psychologicznego i brak odpowiedniego przygotowania do pracy w zawodzie psychoterapeuty. Czy z tego jednak wynika logiczny wniosek, że remedium miałby stanowić brak wykształcenia psychologicznego czy psychiatrycznego (bo bardziej adekwatne jest historyczne, geograficzne – z pełnym szacunkiem dla przedstawicieli tych zawodów)? Wadliwa regulacja będzie miała gorsze następstwa społeczne niż brak regulacji (bo tu w jakimś sensie działa „wolny rynek”). Paradoksalnie, najbardziej rozsądnym i korzystnym rozwiązaniem byłoby porzucenie prac nad ustawą o psychoterapii w oferowanym kształcie…

Lista klechd nie jest skończona, choć są już kolejne kandydujące, jak przykładowo teza o powszechnym poparciu dla Ustawy - na podstawie enuncjacji prasowych mógłbym równie dobrze twierdzić, że powszechny jest opór w środowisku psychologicznym i medycznym (zob. opinie Naczelnej Izby Lekarskiej czy Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych). Najbardziej szkodliwa jest jednak klechda czwarta, bazująca na przekonaniu, że jesteśmy światową potęgą w psychoterapii i mamy warunki oraz możliwości wcielania w życie oryginalnych rozwiązań. Niestety, prawda jest taka, że nie jesteśmy. I trzeba to sobie od początku wprost powiedzieć… Dyskusja na temat rozwiązań w psychoterapii w innych krajach toczy się od wielu lat i mamy (nadal) unikatową szansę na skrócenie niezbędnej do pokonania drogi poprzez skorzystanie z tych doświadczeń i dokonanie implementacji odpowiednich rozwiązań ustawowych oraz dokonanie ich adaptacji do rodzimych warunków (wykorzystując chociażby analizę specyficznych potrzeb społeczeństwa w tym zakresie). Opór przed ich wykorzystaniem w regulacji zawodu psychoterapeuty chyba bazuje na - jakże polskim - przekonaniu, wygłoszonym wieki temu przez Reja „iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. Wielka szkoda, że nie działamy rozsądnie, ale szkoda też, że w dyskursie na temat istotnej regulacji używamy naszego języka do głoszenia tak zwodniczych treści. Tracąc powoli nadzieję na rzeczową i miarodajną dyskusję, pozwoliłem sobie naszkicować tych kilka uwag, w sumie w tym samym stylu, co obecnie głoszone. Z nadzieją jednak, że może właśnie tym rodzimym językiem uda się w końcu dotrzeć do odpowiednich gremiów…

Prof. dr hab. Bogdan Zawadzki Warszawa
Prof. zwycz. Uniwersytetu Warszawskiego
Członek Rady Doskonałości Naukowej
Członek Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk

Zobacz dokument

 


 

 

Komentarz prof. dr hab. Wojciecha Łukasza Dragana w sprawie projektu ustawy o zawodzie psychoterapeuty 

Zdecydowanie popieram stanowisko Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w sprawie procedowanego w Sejmie projektu ustawy o zawodzie psychoterapeuty. Projekt ten – choć deklaruje troskę o zdrowie psychiczne obywateli – w istocie przyznaje prawo do świadczenia psychoterapii osobom, które nie mają obowiązku ani znać, ani stosować tego, co w psychoterapii działa. Jak mawiał Karl Kraus, „psychoanaliza to choroba, której leczeniem się zajmuje” – i choć od tamtego czasu psychoterapia przeszła rewolucję, lektura projektu ustawy każe przypuszczać, że część środowisk marzy o powrocie do tamtej epoki.

Największym grzechem projektu jest całkowite oderwanie od dorobku naukowego. Projektowane przepisy nie przewidują żadnych mechanizmów gwarantujących, że psychoterapia w Polsce będzie prowadzona zgodnie z zasadami evidence-based practice – czyli praktyki klinicznej, która integruje najlepsze dostępne dowody empiryczne, kompetencje terapeuty i świadome preferencje pacjenta (APA, 2006). Zamiast tego, ustawa opiera się na arbitralnym wyróżnieniu tzw. „grup podejść psychoterapeutycznych”, które mają być uznawane za równorzędne, niezależnie od ich rzeczywistej skuteczności. W świetle współczesnych standardów naukowych jest to absurd – skuteczność interwencji terapeutycznej musi być udokumentowana w badaniach z randomizacją (RCT) i przeglądach systematycznych. Samo istnienie „podejścia” nie jest dowodem na jego wartość (Tolin et al., 2015).

Nie mniej groźny jest fakt, że projekt całkowicie pomija definicję psychoterapii jako profesjonalnego i ustrukturyzowanego procesu leczenia. Posługuje się mglistym określeniem „świadczeń psychoterapeutycznych”, w efekcie zrównując psychoterapię z każdym rodzajem rozmowy, w której jedna osoba mówi, a druga udaje, że słucha. Tymczasem – jak jasno wykazują Flückiger i in. (2024) – psychoterapia bona fide to procedura oparta na psychologicznych teoriach, jasno zdefiniowanych mechanizmach zmiany i empirycznie potwierdzonych technikach. Projekt ustawy ignoruje te kryteria, tworząc prawną furtkę dla dowolnych, niesprawdzonych, a nierzadko szkodliwych praktyk.

W efekcie ustawa może prowadzić do sytuacji, w której jako „psychoterapię” legalnie oferować będzie można działania, które w badaniach klinicznych służą wyłącznie jako placebo – czyli kontrolne tło, mające sprawiać wrażenie terapii, ale pozbawione jakichkolwiek aktywnych mechanizmów zmiany. Zamiast chronić pacjenta przed iluzją pomocy, projekt ustawy tę iluzję sankcjonuje. To tak, jakby za leczenie uznać podawanie kapsułek z mąką – byle w atmosferze zaufania i skupienia.

Współczesna psychoterapia nie polega na „wyznaniu wiary” w konkretną szkołę, lecz na stosowaniu metod, których skuteczność została potwierdzona. Jak pokazują metaanalizy, efekty terapii zależą od jakości przymierza terapeutycznego i stosowania technik o znanym działaniu – niezależnie od tego, jak nazywa się nurt, z którego pochodzą (Flückiger et al., 2012; Norcross & Lambert, 2018). W projekcie ustawy nie znajdziemy jednak ani słowa o konieczności stosowania metod zweryfikowanych naukowo. Zamiast tego mamy katalog „podejść”, których wspólnym mianownikiem jest to, że ktoś kiedyś ogłosił je za psychoterapeutyczne. Mówiąc wprost – ustawa bardziej przypomina próbę pogodzenia interesów grupowych niż próbę uporządkowania systemu ochrony zdrowia psychicznego. Zamiast wzmacniać standardy, projekt je rozmywa. Zamiast chronić pacjentów, wystawia ich na ryzyko. I zamiast podnosić jakość opieki, otwiera drzwi do terapeutycznego populizmu. W sytuacji dramatycznego wzrostu zapotrzebowania na profesjonalną pomoc psychologiczną, Polska potrzebuje ustawy o psychoterapii – ale mądrej, spójnej i opartej na dowodach. Projekt w obecnym kształcie spełnia jedynie pierwsze dwa kryteria: jest ustawą, i jest o psychoterapii.

prof. dr hab. Wojciech Łukasz Dragan
Instytut Psychologii
Uniwersytet Jagielloński
Przewodniczący Komitetu Psychologii PAN

 

Literatura:

American Psychological Association Presidential Task Force on Evidence-Based Practice. (2006). Evidence-based practice in psychology. American Psychologist, 61(4), 271–285. doi.org/10.1037/0003-066X.61.4.271

Flückiger, C., Willutzki, U., grosse Holtforth, M., & Wampold, B. E. (2024). Psychotherapy works – An inclusive and affirming view to a modern mental health treatment. Clinical Psychology in Europe, 6(Special Issue), Article e11971. doi.org/10.32872/cpe.11971

Flückiger, C., Del Re, A. C., Wampold, B. E., Symonds, D., & Horvath, A. O. (2012). How central is the alliance in psychotherapy? A multilevel longitudinal meta-analysis. Journal of counseling psychology59(1), 10.

Norcross, J. C., & Lambert, M. J. (2018). Psychotherapy relationships that work III. Psychotherapy55(4), 303. 

Tolin, D. F., McKay, D., Forman, E. M., Klonsky, E. D., & Thombs, B. D. (2015). Empirically supported treatment: Recommendations for a new model. Clinical Psychology: Science and Practice, 22(4), 317–338. doi.org/10.1111/cpsp.12122

Zobacz dokument

 


 

Komentarz prof. dr hab. Tomasza Grzyba, członka Rady Naukowej PTP, w sprawie aktualnie procedowanych regulacji prawnych istotnych dla zawodu psychologa

Psycholog to zawód zaufania publicznego. To zaufanie wiąże się także z odpowiedzialnością — za słowa, czyny i ich zaniechanie. Dlatego wprowadzenie ustawy o zawodzie psychologa jest koniecznością, bo po raz pierwszy realnie daje możliwość wyciągania konsekwencji w stosunku do tych, którzy zawód psychologa i związane z nim obowiązki wykonują niewłaściwie. To krok w stronę zwiększenia bezpieczeństwa klientów i pacjentów, a także w stronę większego nadzoru nad tym, kto i jak świadczy usługi psychologiczne w Polsce.

Prof. dr hab. Tomasz Grzyb
Uniwersytet SWPS
Wydział Psychologii we Wrocławiu 

 


 

Komentarz dr hab. Heleny Wrony-Polańskiej, prof. honorowej WSG, członkini Rady Naukowej PTP, w sprawie aktualnie procedowanych regulacji prawnych istotnych dla zawodu psychologa

Teza:  Aby zostać psychoterapeutą należy:

  1. Ukończyć jednolite 5-letnie studia Psychologiczne,
  2. Posiadać praktykę kliniczną i ukończyć studia podyplomowe z zakresu psychoterapii zakończone egzaminem i uzyskaniem certyfikatu psychoterapeuty.

Uzasadnienie:

Wyrażam zdecydowany sprzeciw wszelkim próbom i działaniom zmierzającym do rozdzielenia psychologii jako dyscypliny naukowej i zawodu zaufania społecznego od psychoterapii. Jest to działanie bezpodstawne, ponieważ psychoterapia jest immanentnie związana z psychologią kliniczną. Psychologia jako dyscyplina naukowa zajmuje się poznaniem psychologicznych mechanizmów funkcjonowania człowieka i ich diagnozą, która stanowi podstawę psychoterapii. Zatem psycholog na podstawie specjalistycznej wiedzy psychologicznej dokonuje diagnozy psychologicznych mechanizmów zaburzeń funkcjonowania pacjenta zmierzającej do poznania mechanizmów i zmiany jego funkcjonowania poprzez psychoterapię. Nie można rozdzielać diagnozy psychologicznej od psychoterapii, gdyż chory oczekuje od psychologa pomocy psychologicznej zmierzającej do zrozumieniu siebie i poprawy własnego funkcjonowania indywidualnego oraz społecznego.  Podobnie jest z farmakoterapią w medycynie, lekarz na podstawie specjalistycznej wiedzy i doświadczenia klinicznego stawia diagnozę nozologiczną i stosuje odpowiednie leczenie farmakologiczne. Aby pomóc człowiekowi w rozumieniu siebie i innych  trzeba dokonać diagnozy psychologicznej, która stanowi merytoryczną podstawę oddziaływań psychoterapeutycznych. Zatem diagnoza psychologiczna i psychoterapia jako forma pomocy psychologicznej są ze sobą immanentnie związane i nie można ich rozdzielać.

Psychoterapia bez znajomości mechanizmów psychologicznych nie może prowadzić do żadnych pozytywnych rezultatów. Rozdzielenie psychoterapii od psychologii mogą proponować tylko osoby, które nie rozumieją czym zajmuje się psychologia, a jedynie dążą do bycia quasi psychoterapeutami, aby czerpać z tego zyski finansowe. My psychologowie nie możemy do tego dopuścić, gdyż godzi to bezpośrednio w dobro człowieka chorego, potrzebującego pomocy psychologicznej. Można ich porównać ze znachorami, którzy nie stawiając diagnozy udzielają tych samych quasi porad każdemu, co naraża korzystających z tego rodzaju usług na niewyobrażalny poziom ryzyka. Nie możemy do tego dopuścić.

Psychologia jako dyscyplina naukowa stoi na bardzo wysokim poziomie, dlatego tylko kandydaci spełniający niezwykle wymagające kryteria posiadają możliwość podjęcia studiów psychologicznych, które cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. Stąd można domniemywać, iż owe regulacje pozostają w interesie osób, które nie mogąc dostać się na ww. kierunek studiów podejmują próby tworzenia form quasi zastępczych, co budzić musi nasz stanowczy sprzeciw. Ponadto otworzenie takiej furtki spowodować może z jednej strony odpływ kandydatów na studia psychologiczne, z drugiej zaś inflację „psychoterapeutów” nie będących absolwentami psychologii, a zatem osób nieposiadających odpowiedniego przygotowania i kwalifikacji, a biorąc pod uwagę, iż osoby te uzyskiwałyby certyfikaty od Polskiego Towarzystwa Psychologicznego naraziłoby to PTP na  odpowiedzialność o skali niemożliwej do oszacowania, co w obliczu przytoczonych wyżej argumentów zyskać akceptacji naszego środowiska w żadnym wypadku nie może.

Dr hab. Helena Wrona-Polańska, prof. hon. WSG
Specjalista psycholog kliniczny
Certyfikowany psychoterapeuta 

 


Komentarz prof. dr hab. n. o zdr. Emilii Sitek, członkini Rady Naukowej PTP, w sprawie aktualnie procedowanych regulacji prawnych istotnych dla zawodu psychologa

To wspaniała wiadomość, że 2 procesy legislacyjne — ten dotyczący ustawy o zawodzie psychologa i ten dotyczący ustawy o zawodzie psychoterapeuty —  są procedowane równolegle i że w pracę nad każdym z tych projektów będzie zaangażowana Sejmowa Komisja zdrowia. Sądzę, że zaangażowanie Komisji Zdrowia pozwoli nie tylko na skorygowanie potencjalnie niespójnych zapisów w obu projektach, ale też będzie sprzyjało wprowadzaniu do obu aktów prawnych zapisów ułatwiających wdrażanie nowych regulacji w jednostkach ochrony zdrowia, w których pracują psycholodzy i psychoterapeuci oraz psycholodzy będący jednocześnie psychoterapeutami.

Jednocześnie mam ogromną nadzieję, że w wyniku dalszych prac legislacyjnych dotyczących ustawy o zawodzie psychologa absolwenci kierunku o nazwie Psychologia zdrowia, którzy są kształceni właśnie pod kątem przyszłej pracy w jednostkach ochrony zdrowia na uczelniach medycznych, też będą mieli możliwość otrzymania PWZ psychologa, co nie było niestety uwzględnione w pierwotnej wersji projektu ustawy o zawodzie psychologa.”

Prof. dr hab. n. o zdr. Emilia Sitek
Gdański Uniwersytet Medyczny

 


Opinia o projekcie ustawy o zawodzie psychoterapeuty i samorządzie zawodowym

Procedowany w Sejmie projekt ustawy o zawodzie psychoterapeuty oraz samorządzie zawodowym (psychoterapeutów – jak można się domyślać) budzi poważne obawy o bezpieczeństwo pacjentów i jakość świadczonych usług. W obecnym kształcie projekt nie tylko nie gwarantuje skuteczności ani bezpieczeństwa stosowanych metod, lecz również stwarza realne ryzyko ograniczenia dostępności psychoterapii, co może przełożyć się na wzrost jej kosztów.

Po pierwsze, projekt rozszerza dotychczasową – obowiązującą zarówno w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego, jak i w literaturze fachowej – definicję psychoterapii. W nowym ujęciu obejmuje ona nie tylko leczenie zaburzeń psychicznych metodami psychologicznymi, ale także działania o charakterze rozwojowym, takie jak wspieranie rozwoju osobowości czy kompetencji psychologicznych. Oznacza to, że osoby zajmujące się leczeniem mogą zostać zaangażowane w działania niezwiązane z terapią, co może zmniejszyć dostępność pomocy dla pacjentów cierpiących na zaburzenia psychiczne.

Po drugie, projekt dzieli podejścia psychoterapeutyczne na pięć grup, kierując się głównie kryteriami historycznymi, a nie empirycznymi. Nie wszystkie z tych podejść dysponują metodami o potwierdzonej naukowo skuteczności, a projekt nie wprowadza mechanizmów weryfikacji skuteczności stosowanych technik ani nie nakłada obowiązku korzystania z metod, których efektywność została naukowo udowodniona. W praktyce oznacza to, że pacjenci mogą być poddawani oddziaływaniom nieskutecznym, a nawet szkodliwym.

Po trzecie, projekt dopuszcza do szkolenia w zakresie psychoterapii osoby z bardzo szerokim zakresem wykształcenia – w tym m.in. z zakresu sztuki czy nauk teologicznych – pomijając fakt, że psychoterapia jest metodą opartą na wiedzy psychologicznej. Co więcej, osoby te będą mogły rozpocząć samodzielną praktykę już po dwóch latach szkolenia i po zaliczeniu jedynie 80 godzin zajęć z podstaw psychologii. Tymczasem pięcioletnie studia psychologiczne to 3000–3600 godzin zajęć oraz kilkaset godzin praktyk zawodowych.

Zgodnie z zapisami projektu, czteroletnie szkolenie psychoterapeutyczne ma obejmować 1200 godzin, z czego jedynie 400 przypada na właściwe szkolenie z zakresu psychoterapii, a pozostałe godziny dotyczą psychoterapii własnej (lub tzw. doświadczenia własnego), superwizji i stażu. W praktyce oznacza to około 20 weekendowych zjazdów – a więc zakres edukacji nieporównywalny z wykształceniem psychologicznym.

Rodzi się więc pytanie, czy zdrowie psychiczne traktowane jest jako mniej istotne niż zdrowie somatyczne? Czy ktoś wyobraża sobie dopuszczenie do specjalizacji z kardiologii, neurologii czy onkologii osób bez studiów medycznych? Dlaczego więc w przypadku psychoterapii – będącej przecież formą leczenia – miałoby być inaczej?

Po czwarte, projekt przewiduje utworzenie osobnego samorządu zawodowego psychoterapeutów, mimo że większość przedstawicieli tej profesji to psychologowie i lekarze psychiatrzy – grupy zawodowe, które już posiadają (lub niebawem będą posiadały) własne samorządy. Pojawia się więc istotne pytanie o zakres kompetencji i odpowiedzialności poszczególnych izb: kto będzie rozstrzygał o odpowiedzialności zawodowej psychologa-psychoterapeuty lub psychiatry-psychoterapeuty? Który samorząd będzie właściwy, gdy dojdzie do błędu zawodowego – psychoterapeutyczny, psychologiczny czy lekarski?

To tylko niektóre z problemów, jakie niesie ze sobą projekt tej ustawy. Zdecydowana większość profesjonalnych gremiów wyraziła wobec niego jednoznacznie krytyczne opinie – w tym Polskie Towarzystwo Psychologiczne, Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczej i Behawioralnej, Naczelna Rada Lekarska, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Porozumienie Rezydentów OZZL, Rzecznik Praw Obywatelskich, Koalicja dla Psychoterapii, Komitet Psychologii PAN, Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu RP. Wspólny mianownik tych stanowisk jest jasny: przyjęcie projektu w obecnej formie doprowadzi do sytuacji, w której leczeniem zaburzeń psychicznych zajmować się będą mogły osoby bez odpowiedniego przygotowania, wykorzystujące dowolne – nawet o niezweryfikowanej naukowo skuteczności – metody.

Pacjenci zasługują na najwyższe standardy psychoterapii. Niestety, projekt ustawy o zawodzie psychoterapeuty i samorządzie zawodowym tych standardów nie tylko nie zapewnia – on im zagraża.

Prof. dr hab. Przemysław Bąbel
Profesor z tytułem honorowym profesora zwyczajnego Uniwersytetu Jagiellońskiego
Przewodniczący Rady Dyscypliny Psychologia UJ
Prodziekan ds. naukowych Wydziału Filozoficznego UJ
Członek Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk

Zobacz dokument

 


Komentarz do cyklu „PTP: głos nauki w sprawie regulacji zawodu”

Nie jestem prawnikiem i nie mam ambicji układania przepisów. Ale jestem psychologiem i mam głębokie przekonanie, że zawód, który wykonuję, nie powinien być przedmiotem legislacyjnych eksperymentów oderwanych od naukowej psychologii i zdrowego rozsądku.

Z niepokojem obserwuję, jak w imię pozornego „porządkowania” systemu, tworzy się dwa równoległe światy: psychologów i psychoterapeutów. Światy te mają mieć osobne ustawy, osobne struktury, osobne tożsamości – jakby nie łączyła ich wspólna historia, język i fundamenty naukowe. W tych projektach nie ma spójnej wizji, jest za to wiele złudzeń. Chcemy lepszej jakości usług, więc… deregulujemy kryteria. Chcemy większej ochrony pacjenta, więc… umożliwiamy dostęp do oddziaływań osobom bez bazowej wiedzy o funkcjonowaniu człowieka. Chcemy wzmocnienia pozycji zawodu psychologa, więc… osłabiamy jego tożsamość i pozwalamy na dalsze rozmywanie granic kompetencyjnych. To nie jest ani reforma, ani ewolucja – to dezintegracja.

Zawód psychologa ma sens tylko wtedy, gdy opiera się na rzetelnym kształceniu, ciągłym doskonaleniu i odpowiedzialności zawodowej. Dziś, już bez dodatkowych ustaw, widzimy ogromne zróżnicowanie jakości kształcenia. Brakuje wspólnych standardów programowych i minimalnych wymogów dotyczących praktycznego przygotowania absolwentów. To zjawisko będzie się pogłębiać, jeśli nie powstanie ustawa, która nie tylko zabezpieczy jakość, ale także jasno określi, na czym ta jakość ma się opierać. Dlatego uważam, że jednym z absolutnie kluczowych kroków legislacyjnych powinno być wpisanie kierunku „psychologia” na listę tych, dla których określa się standardy kształcenia. Tylko taki zapis gwarantuje minimalny poziom jednolitości i jakości wykształcenia, który w zawodzie zaufania publicznego powinien być oczywistością.

Niestety, proponowane rozwiązania nie tylko nie wzmacniają podstaw psychologii, ale wręcz je osłabiają. W pełni podzielam również troskę o to, by psychoterapia nie została wyłączona z obszaru kompetencji psychologów. Psychoterapia – niezależnie od nurtu – jest wyspecjalizowaną formą pomocy psychologicznej i powinna pozostać zintegrowana z zawodem psychologa. Oderwanie jej od psychologii nie tylko prowadzi do rozmycia tożsamości zawodowej, ale także osłabia kontrolę jakości i oddala ją od standardów naukowych. Utrzymanie psychoterapii jako formy praktyki psychologicznej jest nie tylko logiczne, ale także konieczne z punktu widzenia ochrony pacjenta.

Równie istotne jest doprecyzowanie zapisów dotyczących współpracy z opiekunem – tak, by nie była ona jedynie formalnym dodatkiem, lecz realnym mechanizmem merytorycznego wsparcia początkujących psychologów. Obecna praktyka pokazuje, jak dużą rolę odgrywa superwizja w zapewnieniu jakości usług i w rozwoju zawodowym. Ustawa powinna tę praktykę systemowo wzmacniać, nie pozostawiać jej w sferze uznaniowej.

Jeszcze groźniejsze wydają się skutki ustawy o zawodzie psychoterapeuty, która ustanawia terapię jako osobny zawód, oderwany od psychologii i medycyny. Jej logika jest głęboko niepokojąca. Prowadzenie psychoterapii ma być dostępne dla osób bez przygotowania psychologicznego, bez obowiązku odwoływania się do teorii zweryfikowanych empirycznie, a praktyki terapeutyczne mają być oceniane nie według skuteczności, ale według deklarowanej „przynależności do nurtu”. W efekcie sankcjonuje się działalność terapeutyczną bez wymogu evidence-based practice. A przecież to właśnie EBP – praktyka oparta na dowodach – powinna stanowić fundament każdej formy profesjonalnej pomocy psychologicznej. Jeśli nie będzie jasnego wymogu empirycznej weryfikacji stosowanych metod, jeśli skuteczność przestanie być podstawą dopuszczenia podejścia terapeutycznego – to nie mówimy już o naukowej psychologii, ale o dowolności narracji.

W moim przekonaniu ustawa o zawodzie psychoterapeuty w obecnym kształcie powinna zostać odrzucona. Jej konstrukcja jest nie do pogodzenia ani z dorobkiem naukowym psychologii, ani z interesem publicznym.

Z wyrazami szacunku,
dr hab. Robert Balas
Instytut Psychologii Polskiej Akademii Nauk
Członek Komitetu Psychologii PAN
Członek Rady Naukowej PTP

Zobacz dokument